Decorations, Furnitures, Interior, My Home

Historia moich mebli.

14/11/2016

W jednym z ostatnich postów wspominałam 7 rzeczy, bez których nie potrafię obejść się w domu. Nie dołączyłam do tej listy żadnego mebla. Bynajmniej nie dlatego, że nie uważam ich za wartościowe. Historia wielu z moich mebli jest naprawdę interesująca. Dlatego tak bardzo lubię mieszać stare z nowymi, stylowe z nowoczesnymi. Tym szczególniej, gdy za nimi kryję się ciekawa historia.

Zacznijmy od salonu. Od kilku lat jednym z kluczowych elementów aranżacji pokoju jest stara ława szkolna. Znalazłam ją na aukcji internetowej. Zakochałam się w niej i kupiłam, a potem zaczęłam zastanawiać jak ją ściągnę do domu, a także do czego ją wykorzystam. Tak, tak, to, że stanowi ona stolik pod RTV wcale nie było zamierzone. To po części sytuacja wymuszona. Ławka ma ponad 2 metry długości, co odrobinę komplikuje sytuację. Nie jest zbyt stabilna zatem potrzebowała wsparcia ściany. I to właśnie ściana telewizyjna była jedyną wolną, wystarczająco długą, pod którą mogłam zaaranżować ławkę. Mój tata nie mógł się nadziwić, wioząc mi ją z innego miasta, po co ja ją w ogóle kupiłam. Kilka razy upewniał się, dzwoniąc do mnie z drogi, że ja wiem co robię i nie, nie mam zamiaru jej odnawiać. Pozostanie taka jaka jest od kilkudziesięciu lat. Nadal stanowi mocny punkt pokoju. I mimo, że moja estetyką kieruje się w stronę eleganckich wnętrz w stylu amerykańskiego glamour, to ławkę zachowam jako etniczny, boho element, który na szczęście ten odłam glamouru akceptuje.

29948829110_27c8b764df_h

Kolejnym szalenie ważnym meblem w moim salonie jest…. Nie, nie kanapa. Moja biurko. To miejsce, gdzie każdego dnia spędzam chyba najwięcej czasu. Mimo, że jest malutkie służy mi autentycznie do pracy. To tu powstaje ta i większość publikacji. Za biurko mam podstawę od starej maszyny Singer. To prezent od mamy, co nie jest bez znaczenia. To dla mnie bardzo sentymentalna rzecz. Również miejsce, gdzie biurko stanęło zostało przeze mnie skrupulatnie wybrane, aby służyło mojej kreatywności, motywowało i zachęcało do pracy. Biurko stoi prze oknie, zatem przez cały czas spędzony przy komputerze nie muszę korzystać ze światłą sztucznego. Uwielbiam dzienne, naturalne światło. Słońce nie przeszkadza mi w pracy, gdyż okno wychodzi na zachodnią stronę. Widok na lasy z 10 piętra potrafi dodać skrzydeł.

30136974721_1fa97dad11_h

30136974941_ba28850944_h

30210506036_ed5c9904a4_h

Przejdźmy zatem do jadalni, gdzie stoi kolejny prezent od moich rodziców. To król tego wnętrza. Stół po mojej babci. Pamiętam go doskonale z domu dziadków. Również stał na środku pokoju w kamienicy w centrum Łodzi. Otaczały go równie stylowe krzesła, które nadal służą w jadalni moich rodziców, ale kto wie, może dołączą niebawem do kompletu. Aby nadać nowoczesnego charakteru, pomalowałam stół na odcień niebieskiego. Zresztą był dość zniszczony. Fornir na blacie miał wiele wyszczerbień. A mnie ten naturalny odcień drewna nie podobał się za bardzo. Dodatkowo uznałam, że potrzebuję akcentu kolorystycznego wśród pozostałych białych mebli, …..

kaboompics-9905-2_m
1

…….. które sama zaprojektowałam. Około 10 lat temu, jako pracownik działu zakupów w fabryce mebli miałam to szczęście brać udział w targach meblowych. Wtedy to na wystawie w Kolonii po raz pierwszy zobaczyłam białe, lakierowane na wysoki połysk meble. W tym czasie to była rewolucja i prawdziwa innowacja. Po powrocie firma postanowiła wdrożyć do produkcji kolekcję białych, lakierowanych mebli, co dało mi szansę sprawdzić się w roli projektanta. Zamarzyłam mieć prostą w formie, dużą komodę w jadalni oraz wielką, na całą ścianę biblioteczkę. Oczywiście zakup takich mebli co najmniej z dwóch powodów był nie możliwy. Po pierwsze dlatego, że takich mebli w Polsce prawie wtedy nie było, a te dostępne były po za moim zasięgiem finansowym. Wykorzystując stanowisko w firmie, dobre kontakty z władzami przedsiębiorstwa oraz moje relacje z dostawcami, zamówiłam materiał potrzebny mi do budowy komody i biblioteczki, którą wcześniej po prostu narysowałam i podsunęłam konstruktorom do sprawdzenia. Jeden z zaprzyjaźnionych kolegów, monterów mebli złożył gotowe elementy w mojej jadalni. I tak stałam się dumną posiadaczką mebli, które sama zaprojektowałam.

25632888974_771e3bb843_b

29948827260_05952966d7_h

collage stylist: Ula Michalak, Photos: Karolina Grabowska, Kaboompics

Ot taka historia. Podzieliłam się nią z kilku powodów. Po pierwsze, aby zachęcić do eksperymentowania, do łączenia stylowych mebli z tymi nowoczesnymi. Do szukania ciekawych egzemplarzy na pchlich targach i zestawianiu ich z tymi nowymi prosto z showroomu. A także do tego aby myśleć o zakupie mebli jak o inwestycji. O rzeczy, która po nas pozostanie, którą przekażemy naszym dzieciom. Tym samym będziemy się przez całe życie otaczać pięknymi przedmiotami a jednocześnie będziemy uczyć dobrego smaku i estetyki nasze dzieci już od najmłodszych lat.

heart

Comments

comments

You Might Also Like

1 Comment

  • Reply Święta w stylu glamour. – Interiors design. Create a beautiful world 24/11/2016 at 21:01

    […] biurko ze starego Singera. To są elementy które darzę szczególną sympatią, o czym pisałam TU. Jednak całość mieszkania chciałabym utrzymać w eleganckim, klasycznym charakterze, z piękną […]

  • Leave a Reply